
Granie do piksela – cz. III (ost.)
22 Grudzień 2009Na pewno zauważyliście wspomnianą wcześniej przypadłość w sferze filmów. Mianowicie kto w ogóle pamiętałby (słuchałby, kupowałby…) muzykę z któregokolwiek odcinka przygód agenta 007, jeśli nie piosenka tytułowa podłożona do napisów początkowych? Nikt. Każda ścieżka dźwiękowa potrzebuje hitu. Kolejny zestaw orkiestralnych motywów z łatwymi do przewidzenia woltami to już za mało i tę prawidłowość zaczynają rozumieć także producenci gier komputerowych. Dlatego na potrzeby promocji swoich produktów (np. w trailerach) tworzone są nowe, wpadające w ucho utwory. Czasem jest inaczej – i piosenka jest nagrodą za przejście gry. Gracze wrzucają taki utwór na YouTube, kolejni często robią do niego fanowskie clipy bazujące na gameplayu… i tak machina marketingowa kręci się długo po premierze gry.
Oto kilka takich “hitów”. Zachęcam do zapoznania się z nimi i oddawania głosów na waszym zdaniem najlepszy utwór.
1.
Najgłośniej ostatnimi czasy było o polskim zespole Deyacoda, który został zaangażowany przez Ubisoft do nagrania “utworu inspirowanego grą Assassin’s Creed“.
Jak to mówią – może to ich urok, może to auto-tune…
Fakt faktem, że kawałek jest dosyć chwytny, przez co zaczął żyć w sieci własnym życiem. Nie bez znaczenia dla muzyków pozostaje również to, że nazwa ich zespołu zainstniała w masowej świadomości. No, przynajmniej świadomości miłośników przygód asasyna Altaïra.
2.
Także do wspomnianego w poprzednim wpisie Mirror’s Edge nagrano unikalną piosenkę. Z udziałem znanej nielicznym szwedzkiej popowej wokalistki, Lisy Miskovsky, nagrano utwór “Still Alive”.
A teraz zawiążcie mocniej buty… Wydawca gry, EA Games, poszedł za ciosem i, licząc na dodatkowe zyski, równocześnie z premierą ME w Ameryce Północnej… wydał album z remiksami tego utworu.
Do współpracy zaproszono nie byle kogo, ale znanych DJ-ów i innych “mikserów”: Paula Van Dyka, Benny’ego Benassiego, Armanda Van Heldena, Junkie XL oraz Teddybears. Uruchomiono nawet oddzielną stronę internetową na potrzeby samego albumu “Still Alive: The Remixes” [KLIK] (znajdziecie tam do odsłuchania większość z wariacji na temat motywu przewodniego).
3.
Na podobny pomysł, choć na mniejszą skalę wpadł CD Projekt przy okazji premiery Wiedźmina – gry opartej na motywach znanego książkowego cyklu autorstwa Andrzeja Sapkowskiego. Dwa lata temu była to największa rodzima produkcja, stąd też sięgnięto po dotychczas niespotykane na naszym rynku metody promocji. Teoretycznie niezależnie od wydania gry (zwykłej i kolekcjonerskiej edycji), w sklepach pojawił się album “Wiedźmin: Muzyka inspirowana grą”. W projekcie udział wzięli trzecioligowi polscy wykonawcy, m.in. Vader, Habakuk, Rootwater czy też My, Myself & I. Płytę, na której usłyszeć można zarówno muzykę celtycką, metal, reggae, jak i elektronikę, promował utwór Vadera – “Sword of the Witcher”, będący zarazem swoistym “singlem” gry o białowłosym terminatorze
4.
Przy takich kampaniach promocyjnych najzwyczajniej w świecie ubogo brzmi “Time Only Knows” kończący wydaną w 2003 roku grę Prince of Persia: The Sands of Time. Kawałek z udziałem Cindy Gomez był jednak jednym z pierwszych tego typu exclusive’ów, z jakimi dane mi się było spotkać.
5.
Na samiuśki koniec pozostawiłem czarnego konia tego “konkursu piosenki growej”. Tak nietypowa gra, jak Portal (alter ego gracza wchodzi w posiadanie gadżetu generującego portale, zresztą spójrzcie tylko na clip poniżej), zasłużyła sobie na co najmniej równie nietypowy “przebój”…
… a nawet dwa, bo w przeciwieństwie do tego amatorskiego tworu, drugi, przygotowany przez twórców kawałek można usłyszeć dopiero po szczęśliwym(?) zakończeniu. Na swój sposób chore.

Naprawdę miałem problem na kogo zagłosować, ale w końcu nie powstrzymałem się – Prince Of Persia rulez!
Posłuchaj tego numeru. To jest credit song z Dwóch Tronów, wygrałby ten konkurs w przedbiegach
Też się zastanawiałem nad tym utworem, ale dwa Prince’y to byłaby już kryptoreklama ;D Ostatecznie z bólem dokonałem wyboru i do wpisu poszło Time Only Knows, bo jest po prostu starsze.
Ale niemniej usłyszeć coś takiego po walce na zawieszonych w powietrzu odłamkach budynku i onirycznym outro – bezcenne :]